Poczułam, że chcę dzisiaj wrócić na mojego zapomnianego bloga. Ostatnio u mnie lepiej. Wiem, że piszę to sama do siebie, bo nikt tego nie czyta. Ale może kiedyś zazcniecie się mną interesować, takie mam aspiracje.
N o i u mnie lepiej. Poznałam chłopaka!
Dobra, wracam do tego postu po niecałym miesiącu i nie wiem o co chodziło już z tym lepiej. No o co mi właściwie chodziło? Już nie chcę braćtych leków. I co z tego, że mnie przytępiają i nie krzyczę. Ja nic nie czuję, takie stępienie mojej osobowości uczuć myśli tak się nie da żyć. I nikogo to nie interesuje, nikt nawet nie wie jak ja się czuję. To po co to w ogóle?
No i jestem w ciąży. Napiszę to tak od rzeczy, czemu nie. Miałam się cieszyć. Zresztą się cieszę, chociaż nie czuję radości. I fajnie było z Piotrkiem w Chorwacji. Ale tutaj nie wiem co mam robić, po co to wszystko. Czy ta ciąża jest na sto procent? Dopiero zrobiłam dwa tesety i nie mam okresu dlatego to chyba na 98 procent.
Nie o tym chcę pisać. Nie chcę już leków. Wszystko mnie stresuje, nie umiem włączyć muzyki i się cieszyć, że leci. Przeżywać piosnki, emocji, marzeń. Kiedyś potrafiłam. Wszystko przez te leki? Bo moja złość, moje wymysły, niedostosowanie i izolacja, to jest moje. Ja się lepiej z tym czuję, a nie jak jestem otępiała i nie wiem co zrobić. Ja wtedy żyję. I myślę, że jestem nikim. Ludzie zostają prawnikami, bankowcami, przedsiębiorcami, a ja zostałam wariatką. Która niewiele więcej kimś jest. Boże, jakie to smutne. Jak można tak w ogóle o sobie myśleć. I powinnam brac te leki. No powinnam. Tylko, że ja nie chcę. Nie chcę iść do szpitala psychiatrycznego, ja naprawdę nie jestem aż tak nienormalna. Ale nic mnie nie interesuje po tabletkach, wszystko mija koło mnie i się tylko zmuszam. Jakie to jest życie? To jest szarość, bez złości ale bez radości, bez nadziei i chęci życia.
Poza tym jestem w ciąży. A te tabletki nie są zalecane, jedne jedynie jeśli lekarz mówi inaczej drugie w ogóle nie przebadane. A czy naprawdę te leki mi pomagają? Przykro mi to mówić, i żaden lekarz nie będzie chciał tego słuchać bo to tylko podważanie ich wielkich kompetencji, ale raz brałam silne leki a objawy nie ustępowały przez rok półtora. Tylko moje postanowienie, że nie chcę ju żyć w tym wymyślonym świecie może sprawić że przestanę w nim być. I to nie jakieś wielkie posytanowienie, ale taka myśl, że może jednak lepiej o tym już nie myśleć. I od jednej myśli oddaliłam się od tych urojeń i nie wracam od ośmiu miesięcy. Łał, soty za słowo ale tak to wyrażam, naprawdę już prwie dziewięć miesięcy nie szukam nadziei w śmierci tego rapera i u Radzimira Dębskiego. Teraz właczam sobie jego muzykę, to mam ochotę wyłaczyć, bo przecież ja nie słucham rapu. No wiem, że jest ktoś taki jakaś gwiazda telewizji. I tyle. Już nie chcę, żeby coś nas łączyło. I nie marzę, że on taki seksowny pomyśli, że taka ja jestem tym czego pragnie. Ja, która boi się zwykłych ludzi na ulicy, przypadkowych, a co dopiero jakichś celebrytów.
W ogóle często myślę o śmierci. Może nie często, ale codziennie. Chociaż ostatnio chyba nie.
I nie wiem dlaczego nic jeszcze nie napisałam o moim chłopaku, no wiem, że nie jest idealnie, ale jednak nie mieszkam z rodzicami, dobra nie to najważniejsze. Po prostu mam jakieś życie miłosne. Zawsze lepiej mieć z kim spędzać czas, ktoś co wieczór do mnie wraca. Nie muszę sama oglądać filmów. W ogóle gram w simy, co mi się mega podoba, a ostatnio też w Zoo Tycon, a to właśnie dzięki partnerowi. Nawet nie wiem, jak go nazywać, bo już się zbliżamy do 30, to chyba nie chłopak i dziewczyna. Jakiś pierścionek by mi trochę pomógł.
No i co do tego chcialam dodać. Że jestem taka spięta, czy to od leków, czy od tych przejść z leczeniem. Pewnie od tego. Że nie mam wykształcenia, wiedzy, umysłu który jest przyzwyczajony do myślenia i analizowania. Zwykle tylko matma, matma, matma, a teraz serialik, książka, spacerek. Myślę, że może mi czegoś brakować, i jakbym bardziej wykorzystywała możliwości mojego umysłu to byłabym spokojniejsza. Zresztą to moje marzenie, obok tego żeby być mamą. I wziąć ślub. I zobaczyć świat oprócz krajów w Europie, jakąś pustynię, Bangkog, Bangladesz... Boże, moje prawdopodobieństwo ciąży jest takie jak mój wynik z matmy na maturze. Rozszerzenia oczywiście, podstawa to był śmiech. Chciałabym teraz zdać rozszerzenie rozszerzenia. Dobra, dzięki, na razie.