czwartek, 15 grudnia 2022

Energia czy stagnacja

 Kolejny post. O czym dzisiaj? Ostatnio mam taki problem, że wydaje mi się, że świat jest taki prosty i nie ma o czym gadać. Ale przecież nie jest, nie? Interesuję się w ostatnim czasie rozwojem, szukaniem pracy, czymś w tym stylu. Komuś takiemu jak ja trudno znaleźć pracę. Ale nie, nie będę narzekać. Bo właśnie świat stworzony jest przez ludzi dla ludzi. Za dużego doświadczenia w pracy nie mam. Ostatnio dostałam kilka maili z odmową zatrudnienia. Trudno to wszystko przewidzieć. Ile potrwa szukanie pracy, kto odpowie, kto postanowi postawić na mnie. Ile życiorysów wysłać. I kto może mi w tym pomóc. 

Fajnie jest mieć wiedzę i wykształcenie w danym kierunku. Wiedza techniczna jest super. Każde kolejne CV to kolejna szansa. Czasem trudno jest wyjść z domu, kiedy on tak ciągnie. 

No tak, wracam do tego postu po dwóch tygodniach. Co się ostatnio u mnie działo? Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to nowa znajomość, z Mateuszem. Często wracamy razem z oddziału autobusem, raz byliśmy pochodzić po galerii, raz na spacerze w sobotę.Czy chciałabym być z nim bliżej? Nie wiem sama. Trochę przeszkadza mi, że on mało czyta książek, bo jest to dla mnie jakiś wyznacznik. Już nawet nie chodzi o to, że nie ma matury, bo różnie się to w życiu układa, przecież mi też problemów nie brakuje i wiele by mi można zarzucić. Ale czy on chce czegoś więcej? Z jednej strony nawiązuje kontakt, siada koło mnie, dziś czekał, żebyśmy mogli wrócić razem. Ale z drugiej, ja to mogłabym się zaanagażować szybko, niekoniecznie na bardzo długi czas. Coś takiego. A on rozmawia, rozmawia, ale nic więcej. Ogólnie ja też, ale jakoś tak oczekuję, że to chłopak przejmie inicjatywę, a jak tego nie robi to ja jestem pasywna. Może to błąd? No taka już jestem. Jakby się trochę narzucał, przypominał o sobie, mi by to wcale nie przeszkadzało, rozumiem, że chłopacy tak robią. Ale on trzyma bezpieczny dystans. Z czasem się może okaże, jakie ma zamiary wobec mnie. A może też będzie się wycofywał i nikt nie zainicjuje żadnej bliższej znajomości. Jak to jest, że ludzie sobie z tym radzą? Bo jednak biorą ślub, dzieci się rodzą. Nie czuję się aż tak nieporadna w tej sferze, a może jednak jestem? 28 lat, jeden związek, który trwał 3 lata. No nie wiem. O poprzednich związkach też już z Mateuszem rozmawialiśmy, ale nie wiem w ilu on był. I dziś na grupie wiele osób mówiło mu, że jest spokojny, co mnie ucieszyło, bo to jakoś nas do siebie upodabnia.

Kiedy w końcu będzie lato? Albo przynajmniej wiosna. Może już wiosną pojadę do Chorwacji, moja rodzina ma tam dom. W tym roku byłam 2 razy na wakacjach, tęsknię za opalaniem się na plaży, wygrzewaniem, pływaniem w morzu i tym klimatem. No ale jak na razie mamy śnieg. 

Piszę to wszystko, żeby się jakoś wyrzyć. Jakoś robi mi się smutno. Nie chce mi się tylko oglądać seriali. Może to taki punkt w rozwoju, który nakłania mnie żeby się zatrzymać i coś zmienić? Nie sądzę, że to źle. W niedzielę byłam w Pszczynie, sama, pochodzić po starówce, zobaczyć zagrodę żubrów. I byłam zadowolona. Minęło już kilka dni, więc nie przeżywam już tego, ale ogólnie to fajnie, że coś robię. I to pisanie może pozwoli mi wylać gdzieś te żale, przelać w słowa, coś stworzyć z tej udręki. Tyle dobrego z obniżonego nastroju. Ale smutek też jest potrzebny. Bez niego to nie jakaś radość, euforia, podekscytowanie. Nie, raczej obojętność, pustka, jakiś upływ czasu. Więc nie cierpienie, ale i nie przyjemność, taki brak. Czas leci, ale jakby nic nie było. Wolę już ten smutek jak mam być szczera. Tak dawno nie płakałam, nie wiem, czy bym potrafiła. Wolę sinusoidę emocjonalną, energię, zmiany, radość. Więc mam nadzieję, że po tym smutku przyjdzie ekscytacja. Mogłabym jeszcze spróbować coś narysować żeby to wyrazić, no ale na razie piszę. Czy ktoś to w ogóle czyta? Czasem mnie samą śmieszy to, co tutaj piszę. Może ktoś mnie zrozumie?

Wszystko może się zmienić całkowicie tak nagle. Teraz czekam na telefon z Biedronki, czy przyjmą mnie do pracy, spodziewam się go dzisiaj albo jutro. Jakbym miała pracę, to miałabym więcej zajęć. Obym miała siłę do niej chodzić. Ale dawno nie pracowałam, nie zarabiałam, więc może będę zmotywowana. Chyba pomaga mi to pisanie. Kiedyś pisałam pamiętnik w zeszycie, no a teraz ten blog. Czy blogi są jeszcze modne? Trochę widziałam blogów, które są nadal aktualizowane. Chyba kiedyś to było modniejsze blogi, fora, teraz chyba młodzież spędza czas na serwisach społecznościowych. Ale nie mówię, że się znam na tym. W sobotę albo niedzielę będę robić pierniczki świąteczne. I pójdę chyba na długi spacer. W ogóle mam też takie przemyślenia, że jak się człowiek sam nie zmotywuje, nie znajdzie w sobie siły żeby coś zrobić, to nic nie będzie miał. Może taka oczywistość, ale wcale się tego nie dostrzega, kiedy trzyma się swoich obowiązków, gonitwy, to trochę z automatu się to robi. A jak coś przestaje się układać, to się zauważa, że o to wszystko trzeba walczyć. Zresztą przecież w takiej pustce też nie pozostaję, bo jednak decyduję się coś robić kiedy wstaję rano. Mam jakieś pomysły. No ale z biegiem lat człowiek wpada w rutynę, i trochę szuka tej rutyny w zajęciach których się podejmuje. 

No i tak pozostaję z tym mrozem za oknem. Zima, ciemno się robi po 16. Dobrze było dzisiaj się wypisać tutaj. Pewnie nie jest to żadne osiągnięcie, ale zwykły element dnia. Także pozdrawiam, nie zamarznijcie tam u siebie.

Po przerwie

 Minęło prawie 2 i pół roku. I wiele się zmieniło. Nie wiem jak to logicznie przedstawić. Nie jestem sama z dzieckiem, zawsze przychodzą dzi...